28 lutego 2018

PRODUCENT PRZYPRAW VISANA - PRZYPRAWY Z NATURALNYCH SUROWCÓW ROŚLINNYCH

Przyprawy to nieodłączna część każdej kuchni. Dodają one smaku i niepowtarzalnego aromatu, przez co nasze codzienne potrawy możemy przyrządzać na tysiące sposobów. Osobiście jestem zwolenniczką wszystkich potraw 'pomidorowych', od pomidorówki do pulpetów w sosie pomidorowym przez lazzanie. Dlatego też kombinuję ze smakiem aby nie zawsze on był oczywisty dla domowników, a ostatnio moim potrawom nowego oblicza dodają przyprawy Visana, które  są z naturalnych surowców roślinnych zawierających kompleks biopierwiastków regulujących prawidłowy przebieg procesów fizjologicznych!
Przyprawy znajdują się w foliowych torebkach, które niestety nie są zbyt trwałe. Możliwe, że trafiłam na gorszą partię jednak opakowania dwóch produktów dotarły do mnie naderwane czego skutkiem trochę produktów pozostała w pudełku. Jednak nie ma co się martwić, większość dała się uratować, a dzięki temu, że trochę ich się uwolniło przesyłka pachniała naprawdę aromatycznie.
Powracając do wstępu i moich zamiłowań do potraw pomidorowych, wypróbowałam od razu suszone pomidory, rozdrobnione bez chemicznych konserwantów i polepszaczy smaku, w najprostszej odsłonie zupy pomidorowej. Po jej ugotowaniu zupa stała się gęstsza i nabrała głębszego, bardziej wyrazistego smaku, a aromat unosił się w całym domu.
Warto przypomnieć, i będę to podkreślać, że Visana produkuje przyprawy z naturalnych surowców roślinnych zawierających kompleks biopierwiastków regulujących prawidłowy przebieg procesów fizjologicznych. Więc jeśli stawiasz na zdrowe składniki i nie chcesz ograniczać się w smaku, zdecydowanie zapoznać się z asortymentem producenta przypraw Visana, tym bardziej, że ceny mają na prawdę konkurencyjne.


26 lutego 2018

SWISS IMAGE - KOSMETYKI DO WŁOSÓW, KURACJA PIELĘGNACYJNA.

Ze względu na długość moich włosów, sprawiają one mi coraz więcej problemów.  Przez swoją długość często się plączą, co sprawia, że mam olbrzymie problemy przy rozczesywaniu, a już zdecydowanie wtedy gdy są mokre. Przez mocowanie się z nimi aby wyplątać z głębi ich otchłani szczotkę narażone są na łamanie i tracą swój naturalny blask. Dlatego też postanowiłam wypróbować kurację pielęgnacyjną dla zniszczonych włosów od Swiss Image, w której skład wchodzą szampon oraz odżywka. Jak się sprawdziła?
W moje ręce trafiły dwa produkty, jak już wspomniałam, szampon oraz odżywka. W sumie niczym, oprócz nazwy, nie różni się ich szata graficzna, więc myślę, że gdybym w biegu chciała zakupić jeden z nich, mogłabym bez wahania się pomylić. Produkty znajdują się w wyciskanych tubkach o pojemności 200 ml.
W obu z nich, jak już można wywnioskować z nazwy, znajduje się róża alpejska, jest ona jedną z najbardziej charakterystycznych i znanych szwajcarskich roślin. Rośnie na dużych wysokościach w glebach kwaśnych i ubogich w składniki odżywcze gdzie opracowała imponujące strategie zabezpieczania przed odwodnieniem, atakiem rodników i czynników chorobotwórczych. Przyznam, że do tej pory nie miałam styczności z kosmetykami w których składzie znalazłaby się ta róża, więc chętnie zabrałam się za testowanie.
Po otworzeniu tubki wita nas przyjemny, delikatny różany zapach, który uprzyjemnia aplikację szamponu. Z racji długości moich włosów zawsze staram się nabierać więcej płynu aby starczył on na całą długość, jednak tu się rozczarowałam. Produkt jest zbyt gęsty,  co sprawiło że miałam problem aby wycisnąć potrzebną ilość na rękę, jednak ta 'potrzebna' ilość w tym wypadku i tak okazała się za mała. Naprawdę sporo produktu musiało znaleźć się na moich włosach aby były one dokładnie umyte, więc niestety wydajność produktu zupełnie nie dla mnie. Plusem okazał się zapach, jak wspomniałam wcześniej różany, który pozostał na włosach i towarzyszył mi przez dłuższy okres.
Po umyciu głowy szamponem nastąpiła kolej na odżywkę,o równie pięknym zapachu. Efekt jaki powinien zostać uzyskany po jej aplikacji to pełne blasku, wzmocnione i bujne włosy. Odżywkę wystarczy rozprowadzić na umytych włosach po czym po chwili spłukać. I tu zupełne zdziwienie, w porównaniu do szamponu, niewielka ilość wystarczyła aby kosmetyk został dokładnie rozprowadzony.  Producent nie określił dokładnego czasu, po jakim czasie odżywka powinna zostać spłukana więc pozostawiłam, biorąc przykład z innych 'szybkich' odżywek na pięć minut. Po zmyciu i odczekaniu aż włosy staną się suche oczekiwałam efektów. I o dziwo było je widać na pierwszy rzut oka. Włosy były widocznie nawilżone, nabrały lekkiego blasku i wizualnie naprawdę ich stan się poprawił. W dotyku stały się miękkie a problem z rozczesaniem zniknął.
Także odżywka dla mnie jak najbardziej na tak, jednak szampon nie został moim faworytem, kto wie, może jak moje włosy kiedyś będą krótsze to powrócę do tego kosmetyku. (:


22 lutego 2018

CZASNAKOSZULKE - WYRAŹ SIEBIE POPRZEZ NADRUK NA KOSZULCE .

Spersonalizowane koszulki to coś z czym coraz częściej możemy się spotkać. Tworzymy swój własny, indywidualny wzór/nadruk lub wybieramy gotowy projekt odpowiadający naszym wyobrażeniom dzięki czemu możemy wyrazić siebie poprzez ubiór. Ja uważam to za super rozwiązanie, bo jeśli mam do wyboru koszulkę ze znanej sieciówki, którą pewnie ma już większość dziewczyn w swojej szafie , a koszulkę, którą mogę stworzyć sama, dzięki czemu stanie się niepowtarzalna, a ja mam pewność, że nie będę w niej widziała co drugiej osoby i to w tej samej cenie, to zdecydowanie wybieram drugą opcję.
Jako, że mój partner od najmłodszych jest zagorzałym fanem Dragon Ball, od dłuższego czasu szukałam czegoś dzięki czemu mógłby choć na chwilę powrócić do beztroskich chwil dzieciństwa. Przyznam, że przeglądają strony, które oferują odzież z motywem tej bajki, nie mogłam wyjść ze zdumienia jak wysokie ceny są nieraz nieadekwatne do wyglądu produktu. Postanowiłam stworzyć sama koszulkę, która na pewno trafi w gust Partnera i to za dużo mniejsze pieniądze. Wtedy też trafiłam na stronę CzasNaKoszulkę , na której dzięki prostemu kreatorowi możemy zaprojektować swój nadruk. Firma wykorzystuje innowacyjną technologię bezpośredniego nadruku na odzież. Dzięki tej metodzie odrobinki farby wnikają pomiędzy włókna tkaniny, co sprawia, że grafika staje się częścią odzieży, a koszulka oddycha na całej powierzchni . Dla mnie był to strzał w dziesiątkę bo poszukiwałam czegoś co sprawi, że nadruk nie zejdzie z koszulki po pierwszym praniu.
Przyznam, że nie mogłam doczekać się kiedy zamówienie trafi w moje ręce, a długo nie musiałam czekać. Przesyłka była u mnie w dwa dni od zamówienia, czyli w dość ekspresowym tempie.
Koszulka zdecydowanie spełniła moje wymagania, a wyraźny,  idealnie odwzorowany nadruk od razu przykuł moją uwagę. Dzięki technologi, którą wykorzystuje firma, wygląda on jakby był nieodłączną częścią koszulki. A najlepszą recenzją była mina partnera, który po ujrzeniu produktu nie krył zadowolenia.
Także jeśli chcesz aby twoja garderoba wyrażała Ciebie, koniecznie zajrzyj na czasnakoszulke.pl i stwórz swój niepowtarzalny projekt. 


6 lutego 2018

TISANE, ŻEL DO POWIEK Z EKSTRAKTEM ZE ŚWIETLIKA LEKARSKIEGO.

Pewnie jak większość z nas, blogerów, spędzasz przed komputerem mnóstwo czasu. Ja muszę przyznać, że nie pamiętam dnia bym choć na chwilę nie usiadła przy komputerze. Takie długo godzinne wpatrywanie się w ekran powoduje zmęczenie oczy. Pewnie nie raz czujecie jakby były wysuszone, mieli w nich tonę piasku bądź powieki były bardzo ciężkie. Ja ostatnio poznałam produkt, który choć trochę ulżył moim powiekom.

Tisane, świetlik lekarski jet niezastąpiony przy pielęgnacji spuchniętych, podrażnionych okolic oczu. Przynosi ulgę zmęczonym oczom. Działa przeciwzapalnie, normalizuje ukrwienie w okolicach oczy oraz zmniejsza opuchliznę i zasinienie. Nawilża delikatną skórę powiek. Zaleca się stosowanie gdy nasze oczy są zmęczone czytaniem, promieniowaniem monitorów, pracą w sztucznym oświetleniu, prowadzeniem samochodu. Co ważne produkt może być śmiało stosowany przez osoby noszące soczewki kontaktowe a nawet żel można stosować pod makijaż. Wyjątkowość żelu do powiek i jego skuteczność wynika z tego, że ekstrakt ze świetlika lekarskiego otrzymywany jest metodą tradycyjną, zachowującą pełnowartościowy kompleks substancji aktywnych tego zioła

Produkt znajduję się w  malutkim, zakręcanym pojemniczku o pojemności 4,7 g. Szata graficzna jest bardzo prosta bowiem zawiera tylko informację jaki produkt posiadamy, oraz małe logo u góry opakowania. Po odkręceniu ukazuje nam się brązowa barwa produktu. Żel ma konsystencję galaretki, łatwo nałożyć go na palec i nanieść na odpowiednie miejsce. Zapach mnie nie przekonuje, jak dla mnie jest zbyt drażniący, przypomina mi kadzidełka, z którymi niestety nie koniecznie się lubię. Po nałożeniu na okolice oczu czuć przyjemny chłód, który powoduje uczucie odprężenia. Produkt bardzo szybko się wchłania. Wbrew przypuszczeniom nie pozostawia lepkiej warstwy, dzięki czemu dodatkowo nie obciąża okolic oczu. Po wchłonięciu produktu pozostaje z nami uczucie odprężonej skóry. 
Osobiście stosuję produkt automatycznie gdy odchodzę od komputera aby dać odpocząć oczom. A wy jakie macie sposoby na zmęczone oczy?